wtorek, 29 lipca 2014

Miasto ruin i zgliszcz cz. 2


Bliskie sąsiedztwo Rynku - ul. 1 Maja - od strony Zacisza. Tych kamienic już nie ma, zastąpiły je domy z tzw. nowego budownictwa. Ciąg ulic i zbudowane przy nich budynki kompleksowo uporządkowały w sensie architektonicznym tę część miasta.





To ciągle fragmenty Rynku - trudne do rozpoznania, chociaż po pierwszych próbach uporządkowania przejść chodnikowych. Seria najstarszych fotografii.





Ulica Bolesława Prusa w roku 1947. Masowa akcja odgruzowywania przy wykorzystywaniu prymitywnych narzędzi /łopat/ i własnej tężyzny fizycznej setek ludzi zdolnych do olbrzymiego wysiłku, lokalnych patriotów, którzy związali z tym miastem swoje przyszłe losy.





Zrujnowane otoczenie tzw. kościoła ewangelickiego, dziś świątyni pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Gruz został już usunięty i wywieziony poza miasto, pozostały do rozbiórki resztki zrujnowanych kamienic.




 Nie szczędzili swoich sił młodzi ludzie, służbę społeczną traktując jak wielką życiową przygodę. Charakterystyczny krajobraz odgruzowywania Rynku i przyległych ulic z prowizoryczną kolejką szynową, po której jeździły górnicze wózki-koleby /wywrotki/ załadowane gruzem ze zburzonych kamienic.





Ten sam pomysł racjonalizatorski w innym ujęciu i z inną grupą mieszkańców uprzątających gruzowisko. Potwierdza się powiedzenie, że potrzeba jest matką wynalazków.




Także zaprzęg konny spełniał nieocenioną rolę w porządkowaniu miasta i wywozie gruzu.





Grupa młodzieży na wielkiej hałdzie kamiennego rumowiska. Tutaj pozuje do zbiorowej pamiątkowej fotografii, za chwilę przystąpi do pracy ponad siły, bez liczenia czasu i bez względu na zmęczenie. To spontanicznych zryw młodych na apel Ojczyzny.




A to inna grupa młodzieży i dorosłych zaangażowanych w czynie społecznym dla swojego miasta i Polski.





Wielki wkład w dzieło odgruzowania i porządkowania po wojnie Bolesławca wniosło Wojsko Polskie . Młodzi chłopcy w mundurach podejmowali się najtrudniejszych, a często też niebezpiecznych zadań. Zapisali w swoich biografiach piękne karty działań pro publico bono.





Żołnierze karabiny zamienili na łopaty. Ten rodzaj służby też zasługuje na szacunek i najwyższe uznanie. Dziś o ich trudzie zaświadczają nazwy niektórych ulic, np. Wojska Polskiego czy II Armii WP z kamiennym pomnikiem ku czci bohaterów wojennych.





Fotografia ilustruje masowy udział wojska w przywracaniu do życia naszego miasta.





Paradne mundury polowe, tradycyjne rogatywki i lśniące pastą buty, wiązanka kwiatów w dłoniach żołnierza - to już symbol naszej Polski na Ziemiach Odzyskanych w zrujnowanym, ale wracającym do życia Bolesławcu.




Puste oczodoły okien budynków, ale już sporo ludzi na ulicy z wojskowym na pierwszym planie. To już polskie miasto i polskie życie, preludium do patriotycznej uroczystości pod gołym niebem związanej z przyjazdem ważnych gości. Jakich? Niestety, tego faktu fotograf nie nazwał.




Gra orkiestra wojskowa, nastrój świąteczny. Tylko w tle straszą mury zniszczonych kamienic. Tak będzie jeszcze przez kilka lat.




A to już uroczystość w Rynku, na którą przybyli chyba prawie wszyscy mieszkańcy grodu nad Bobrem. Zrujnowane kamienice nie pozwalają zapomnieć koszmaru okrutnej wojny. A jednak odradza się uparcie nowe życie miasta. Polskie życie.

autor: Paweł Śliwko
zdjęcia ze zbiorów autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz